Narcyz Listkowski

Rabka Zdrój

Liderzy

Gdy skończyłem siedem lat, moja rodzina dostała mieszkanie w budynku komunalnym niedaleko rabczańskiego rynku. Nasi sąsiedzi nazywali nasz dom łaźnią. Myślałem – to pewnie dlatego, że mamy łazienkę i bieżącą wodę. Codzienne zabawy do późnego wieczora, poznawanie nowej okolicy i nawiązywanie przyjaźni były bardzo ekscytujące. Bieganie z dzieciakami ścieżką, z której co kilka metrów wystawały betonowe elementy, i ta dziwna atmosfera. Ludzie z innych ulic mówili, że to żydowska ulica, a całą okolicę i pobliski rynek zamieszkiwali przed II wojną światową Żydzi. Nigdy nie widziałem na własne oczy żadnego Żyda, ale doskonale wyczuwalne były obawy i niechęć do tych ludzi. Niektórzy mówili złośliwie, że jak wrócą Żydzi, to będziemy musieli się stąd wyprowadzić. Dwadzieścia pięć lat później po przeczytaniu książki „Mroczne sekrety Willi Tereska”, opisującej zagładę społeczności żydowskiej m.in. Rabki, znalazłem w niej pewne zdjęcie przedstawiające mój dom. Podpis informował „budynek łaźni”. Mając cząstkową wiedzę o tych, którzy tu mieszkali, poruszony przystąpiłem do działania, aby ocalić od zapomnienia to, co się da. Ciekawe rozmowy przeprowadzone z ostatnimi naocznymi świadkami pamiętającymi swoich żydowskich sąsiadów dały mi dalszą motywację do poszukiwań i gromadzenia wiedzy na ten temat. Materiały archiwalne oraz zdjęcia przekazywane przez przyjaciół pomogły rozwiązać niektóre zagadki.

W budynku, w którym mieszkam, przed wojną żył rabin z rodziną, w przyziemiu znajdowała się łaźnia rytualna (mykwa). Wystające z ziemi betonowe elementy po uporządkowaniu okazały się schodami do rabczańskiej bożnicy, zniszczonej przez Niemców. Zastanawiałem się, po co to robię, ten temat coraz bardziej mnie wciągał. Odpowiedź przyszła wkrótce. W pewne sierpniowe popołudnie 2011 r., stojąc na schodach do bożnicy z synem zbrodniarza hitlerowskiego Wernerem Oderem, zrozumiałem, jak ważne jest to, czym się zajmuję. Werner przyjechał do Rabki, by przeprosić za zbrodnie swego ojca Wilhelma, który był w grupie hitlerowskich morderców odpowiedzialnych za śmierć kilkuset mieszkańców Rabki. Natomiast ja mieszkam w miejscu, gdzie koncentrowało się życie religijne Żydów. Przez mój dom przeszła cała rabczańska społeczność żydowska. To, że tu mieszkam, to nie mógł być przypadek. Dostałem coś, czym uczę się dzielić, i to za darmo. Przez całe lata byłem przygotowywany do roli, jaką dziś odgrywam. Wszystko, co obserwowałem i czego doświadczałem jako dziecko, mieszkając w tak naznaczonej przez Niemców okolicy, znalazło upust. Dziś jestem świadomy, jak wielką wartość historyczną dla Rabki-Zdroju mają miejsca, które udaje się wyrwać z otchłani zapomnienia. Jestem pewien, że walka o upamiętnienie społeczności żydowskiej współtworzącej nasze miasto trwa. To walka zmieniająca ludzkie serca. Moje zostało zmienione.

Zawodowo zajmuję się wykonywaniem instalacji elektrycznych oraz robotami budowlanymi, a prywatnie opiekuję się społecznie terenem, na którym stała bożnica, koszę trawę, dbam o estetykę okolicy. Z przyjaciółmi czynimy starania o to, aby należycie upamiętnić schody wraz z terenem po bożnicy, stawiając tam kamień z tablicą pamiątkową. Przez nagłośnienie tej sprawy w mediach przyczyniliśmy się do rozpoczęcia procedury wpisania schodów do gminnej ewidencji zabytków. Oprowadzam grupy zainteresowane tematyką Żydowską i dzielę się wiedzą na ten temat. Od 2015 r. w ostatni dzień sierpnia, w rocznicę deportacji społeczności żydowskiej do obozu zagłady w Bełżcu, organizujemy społecznie spacer pamięci, na którym przybliżamy mieszkańcom naszego miasta obraz dawnej społeczności żydowskiej. W ten sposób budujemy świadomość mieszkańców naszego miasta. Wielu z nich po zapoznaniu się z tragiczną historią rabczańskich Żydów przyznało, że ich opinie – czasem kontrowersyjne – w kwestiach polsko-żydowskich wyraźnie się zmieniły.

To ważne, aby przekazywać wiedzę na temat, który w wielu miastach, gdzie przed wojną mieszkali Żydzi, jest często bagatelizowany. Wulgarne i rasistowskie malowidła, dowcipy i przesądy. Ludzie robiący takie rzeczy czekają na tych, którzy są w stanie rozjaśnić światłem ich obawy. Jak widzą to inni? Trzeba by ich zapytać. Nie szukam sławy i pieniędzy, robię to, bo tak trzeba, poza tym nie ma innych chętnych. Tragiczna historia, która się rozegrała podczas II wojny światowej, jest przestrogą dla nas na przyszłość. Każdy, kto źle wyraża się o bliźnim tylko dlatego, że jest innego wyznania albo ma inny kolor skóry, potrzebuje doświadczyć wiele miłości i mądrości w swoim życiu. Życzę mu tego z całego serca. Moim marzeniem, a może zadaniem na przyszłość, jest odkopać mykwę, stworzyć w Rabce w domu rabina Izbę Pamięci Żydów rabczańskich, aby otworzyć wielkie Boże błogosławieństwo dla mojego miasta.

Działania

Narcyz Listkowski

Rabka Zdrój

kontakt: narcyz.listkowski@liderzydialogu.pl